Nie-do-końca poważny dekalog copywritera na Nowy Rok

Jestem za tym, by określać najpierw nasze pragnienia, marzenia i cele bardziej holistycznie. Dokąd zmierzam. Gdzie chcę się znaleźć. W jakim miejscu chciałbym widzieć się za rok…



Dopiero potem, opierając się na tym, co naprawdę jest dla mnie najważniejsze, jakie mam priorytety, a przy tym też, realne możliwości, mogę zająć się szczegółami. Inaczej mówiąc: od ogółu do szczegółu.


1. Schudnąć 5 kg


Będzie przewrotnie, bo o odchudzaniu… swoich tekstów! Po napisaniu tekstu zawsze usuń wszystkie zbędne zdania, słowa i inne „ozdobniki”. A potem zrób to jeszcze raz. Lepszy niedosyt niż przesyt! Jeśli nie jesteś copywriterem, tylko na przykład takowego szukasz, ta wskazówka będzie też cenna dla Ciebie: nie wiąż się z kimś, kto mami Cię pięknymi słówkami. Pamiętaj, że za każde takie zbędne słowo — płacisz Ty. Czy nie lepiej wydać pieniądze na coś naprawdę sensownego?


2. Zacząć się ruszać


— Wiesz, jaka jest najlepsza pozycja do pracy przy biurku? — zapytał mnie ostatnio zaprzyjaźniony fizjoterapeuta. — Twoja następna. Chodzi o to, żeby stale być w ruchu, zmieniać miejsce i ułożenie ciała. Najgorsze jest przebywanie w takiej samej pozycji przez kilka godzin. Wszyscy „biurkowcy” zapamiętajcie tę poradę! Inna sprawa, by co chwilę robić sobie przerwy. Czy to będzie znana technika „pomodore” (uśredniając: pracujesz 25 minut, odpoczywasz 5), czy inne sposoby, nie ma znaczenia. Byleby choć na chwilę oderwać się od ekranu.


3. Nauczyć się języka


Oczywiście polskiego! I tak naprawdę nie chodzi tu o zwiększanie zasobu słownictwa. Słownik synonimów to bowiem całkiem niezłe narzędzie, o którym, nota bene, warto pamiętać. Idzie tu bardziej o udoskonalanie swojego języka w celu redukowania błędów (zauważcie, że użyłam słowa redukować, a nie usuwać!). Ja wciąż się uczę i dowiaduję czegoś nowego. Śledzę grupy branżowe, czytam artykuły, słucham webinarów. Nie chcę — i nie mogę — spocząć na laurach. Stale też poprawiam swoje teksty. I nie jest to perfekcjonizm tylko po prostu konieczność!


4. Rozprawić się z toksycznymi relacjami


… i takimiż klientami! Nie ma bowiem nic bardziej zagrażającego naszemu samopoczuciu, a tym samym naszej wydajności, niż klient (nie ma złego momentu, by przypomnieć, że słowo to zapisujemy małą literą), który sam nie wie, czego chce. Często słyszę o zleceniodawcach, którzy nie byli zadowoleni, bo „coś” tam im nie grało. Ba, sama mogę poszczycić się takimi doświadczeniami! Jeśli możesz, uciekaj. A jeśli nie możesz? Obmyśl strategię, żeby nie zwariować (ale jak tylko będziesz już mógł, uciekaj).


5. Zmienić pracę


A może by tak na początek zmienić podejście do pracy? Możesz zastanowić się nad tym, co Cię demotywuje i co powoduje, że masz swojej pracy dość. Co konkretnie Ci przeszkadza i dlaczego? Choć brzmi to niczym sesja u terapeuty, ustalenie przyczyny naprawdę działa cuda. Może trzeba zmienić klientów (patrz punkt 4), rodzaj zleceń albo lepiej się zorganizować (por. punkt 6)?


6. Skończyć z chaosem


Uwielbiam pracę z kalendarzem, są jednak tacy, którzy nie potrafią organizować się w ten sposób (tak kochanie, do Ciebie mówię). Jak można sobie pomóc w takiej sytuacji? Częściowo się organizując, a częściowo pozostawiając sobie miejsce na spontan. Nie każdą minutę musisz mieć zaplanowaną co do joty, ale lepiej wiedzieć, co jest do zrobienia, by mieć nad tym kontrolę (tak kochanie, do Ciebie mówię).


7. Spełnić swoje marzenie


Może marzysz o tym, by w końcu wypuścić na rynek jakiś swój produkt on-line? Tylko mówimy tu o jednym marzeniu, więc musimy pamiętać o umiarze i uważać, żeby nie popaść w skrajność. Pierwszy produkt on-line ma być bowiem swego rodzaju zapowiedzią, a nie wyłożeniem wszystkich kart na stół (zgodnie z tym, co powtarza Marta Krasnodębska z Hakerek Sukcesu). Na początek wystarczy udostępnić więc jeden minikurs — zamiast trzech rozbudowanych i kilkustronicowy e-book — zamiast grubej książki.


8. Zarabiać więcej


Żeby zarabiać więcej, trzeba najpierw nauczyć się dobrze zarządzać swoimi finansami. Dopiero później można rozważać pomysły na zwiększenie dochodów. To, że nie wystarczy podnieść cen, pewnie wiesz? Taka decyzja nigdy nie może być przypadkowa i nieuzasadniona. Może istnieje jakiś system, który pomógłby nam zautomatyzować niektóre działania, byśmy nie musieli tracić cennego czasu na ich wykonywanie? Zacznijmy od niewielkich zmian.


9. Być wdzięcznym


Cieszmy się z drobnych rzeczy! Nagradzajmy każdy mały sukces. Po wysłaniu zamówionego tekstu poświętujmy, choćby pięć minut. Zgłosił się nowy klient? Nie narzekajmy na kolejne zadanie do wykonania, że „nuda i żmuda”. Cieszmy się, że coś się dzieje, że jest „ruch w interesie”. I koniecznie wprowadzajmy urozmaicenia do naszego stałego rytmu (to, o czym wspominałam przy okazji planowania). Jakieś przyjemne rytuały. Praca nie powinna być oderwaną od życia „harówą” czy „orką na ugorze”. Ona jest częścią nas i naszego życia!


10. Spędzać więcej czasu offline


Nawet, a może zwłaszcza, jeśli prowadzisz swój biznes on-line. Łatwo sobie wmówić, że musimy cały czas trzymać rękę na pulsie, przeglądać media społecznościowe, monitorować to, co się dzieje. Ale jeśli nie będziemy mieć czasu na swobodne bycie bez telefonu z dziećmi, mężem, wreszcie — z samym sobą, w końcu się wypalimy. Tutaj też potrzebujemy jakichś ram. Nie jesteśmy w stanie wiedzieć wszystkiego i nie na wszystko mamy wpływ.



I jeszcze mała rada na koniec: zaczynajmy od drobnych rzeczy (co wcale nie kłóci się ze sformułowaną na początku tezą, by działać od ogółu do szczegółu). Poświęćmy 15 minut w ciągu dnia na usprawnienia i bądźmy systematyczni — to wystarczy. Tylko takie noworoczne planowanie ma sens. Inaczej bardzo szybko się zniechęcimy!

23 views

©2018 by Creative Core