• Kas Cud

Co ma piernik do copywritingu?

Aktualizacja: sty 29

Skąd się wziął piernik na Świętach Bożego Narodzenia? Tak sobie myślę, że wynikało to pewnie z prozaicznych względów: miód zimą to składnik niezwykle istotny, podobnie jak cynamon, który przecież również posiada właściwości antybakteryjne. Szukając informacji na temat pochodzenia różnych potraw wigilijnych w internecie, natrafiłam na taki o to tekst, posłuchajcie: „mak to w tradycji chrześcijańskiej symbol urodzaju i płodności — spożywany podczas Świąt miał zapewniać szczęście” (tym razem będzie bez źródła, chyba że autor bardzo chce).




Coś Wam się może nie zgadza? Budzi wątpliwość? Dziwi? Bo mnie zdecydowanie razi fakt zestawiania tradycji chrześcijańskiej z zapewnianiem sobie szczęścia. Oczywiście to jasne, że większość zwyczajów świątecznych wywodzi się z pogaństwa, co nie znaczy, że my dziś mamy je ze sobą łączyć. Takie na przykład pieniądze pod obrusem są zaprzeczeniem idei chrześcijaństwa, która jest jasna i wyraźna: tylko Bóg może dać szczęście. Ale zaczęłam od piernika i nie mogę skończyć. Co ma bowiem piernik do copywritingu?


O soli i o kwasie


Może czytaliście moją historię o pierniczkach na fanpage’u. Jeśli nie, odsyłam teraz, bo zaraz zacznę tu spoilerować — żeby nie było, że nie ostrzegałam! Gdybym do tych moich nieszczęsnych pierników tej soli dała nieco mniej, efekt nie byłby aż tak druzgocący. Ale ja chciałam to zrobić radykalnie, porządnie, jak należy. I to mnie zgubiło. Umiar. Stoicy wiedzieli, co to jest. Wiedział też Chrystus, największy radykał na świecie („radykał z umiarem!”). Faryzeusze zarzucali Mu, że łuska kłosy w szabat, rozgrzesza jawnogrzeszników i chodzi w gościnę do celników. A On był radykalny zarówno w sprawiedliwości, jak i w miłosierdziu.


Brak umiaru bardzo często bywa również zgubny dla copywriterów, a także innych twórców czy też po prostu przedsiębiorców. Chcemy za bardzo, za dużo, za mocno. I tu właśnie można przywołać słowa z Pisma, że „odrobina kwasu całe ciasto zakwasza” (lub z Szekspira: „jedna kropla zła zatruwa jadem całe nasze dobro”). Złoty środek. I nie chodzi tu o kompromis czy robienie po łepkach. Nie. Wybierz sobie coś, co chcesz robić dobrze, i rób to dobrze (bardzo dobrze!). Ale nie chciej robić dobrze wszystkiego na raz i — nie daj Boże — nie kopiuj od innych. Może się skończyć jak z moimi „słodko-słonymi” piernikami…


Światło przyszło na świat


„Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem?” — pyta Jezus w Ewangelii. Znamy dobrze ten fragment. Taka „wyświechtana” — można by rzec — chrześcijańska mądrość. Bardzo często wstydzimy się swojej wiary. Przeżegnać się przed kościołem nie przystoi, a już wyjąć różaniec w miejscu publicznym? Ha! Cóż za dewocja! Ciekawe, że lampki przed domem każdy ma, i to nieraz w ilości hurtowej. A lampki to właśnie symbol Chrystusa. Światło, które tak silnie akcentowane jest w Boże Narodzenie, ma przypominać nam o istocie tych Świąt.


Nie chowa się światła pod korcem. Dla nas, którzy prowadzimy własne biznesy, to jasna informacja: nie bójmy się pokazać światu. W świecie biznesów on-line bardzo dużo mówi się o reklamie. Kiedyś mnie to denerwowało, bo myślałam, że to ściema i wyłudzanie pieniędzy. I oczywiście, możemy zostać oszukani (mam to za sobą!) albo po prostu z niewiedzy wyrzucić pieniądze w błoto. Ale abstrahując już od reklamy: prowadźmy swoje biznes tak, by można nas było zobaczyć — dosłownie i w przenośni. Czasem lubimy się chować za okrągłymi zdaniami i eleganckimi grafikami. Nie muszę Was jednak przekonywać do tego, że dziś formułka „profesjonalne usługi” czy „najlepszy produkt na rynku” niewiele znaczą…


Bo na początku było Słowo


Stale powtarzam, że Bóg stwarzał świat słowem i dlatego słowo może mieć „moc” stwórczą. Dla mnie to kwintesencja tego, czym się zajmuję. Gdybym nie wierzyła, że słowo ma moc zmiany rzeczywistości, szybko bym zostawiła pisanie. Nie lubię bowiem zajmować się rzeczami, które nie mają sensu, choć nie twierdzę, że wszystkie teksty, które piszę, mają jakiś większy sens. W Boże Narodzenie Bóg przychodzi do człowieka jako Człowiek. Z kolei Kardynał Ratzinger, papież Benedykt XVI, napisał, że Chrystus przychodzi do człowieka poprzez człowieka.


No właśnie, słowa same w sobie nie będą miały znaczenia, jeśli nie będzie za nimi stał człowiek. To dla człowieka przecież piszę (choć są tacy, którzy piszą dla maszyn), to człowiek tu jest ważny. To dlatego muszę wierzyć w „wyższy sens” czy po prostu prawdziwość tego, o czym piszę. Dlatego ważne jest dla mnie to, jakiego zlecenia się podejmę, i to, żeby człowiek, który do mnie pisze, został potraktowany z szacunkiem. To takie staromodne, prawda? Ale bez człowieka nie ma słowa. Mogę pisać do szuflady, jak to czyniłam jako nastolatka, albo udawać, że jestem wielce niezależnym twórcą, który nie potrzebuje widowni.


Ale to nie będzie prawda. Prawda jest taka, że jako przedsiębiorcy potrzebujemy drugiego człowieka! Jest to banał i jest to też zapewne jakaś naiwność, ale nawet w haśle, że „firma jest po to, aby zarabiać” i „liczy się sprzedaż i konwersja” zawarta jest prosta droga do drugiego człowieka. To on ma kupić. I od Ciebie zależy, czy kupi, bo będzie chciał, poczuje się ważny i przekonasz go do siebie swoim profesjonalizmem, czy też poczuje się przystawiony do muru, zmuszony do kupna i tak naprawdę zniechęcony…



Pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy i z tym Was zostawiam przed nadchodzącymi Świętami: Słowo, o którym pisze Jan w Ewangelii, było z gruntu dobre. Stwarzało i budowało. My mamy wybór: albo sięgniemy po słowa, które są dobre, albo po te, które takie nie są.

0 wyświetlenia

©2018 by Creative Core